Z uwagi na brak lub wysoką cenę środków dezynfekujących warto przejrzeć swoje zasoby w mieszkaniu, garażu w celu poszukiwań preparatów zawierających alkohol.
Wiele z nich znajdziecie również w domowej apteczce, są nimi preparaty typu: Aromatol, Amol - zwróćcie uwagę że zawierają olejki eteryczne, które również maja właściwości dezynfekujące - wystarczy dodać środka chroniącego skórę np.olej rycynowy, gliceryna czy żel aloesowy Nalewka bursztynowa tez się nada, ale dłonie mogą się kleić. Lecz jednak jest to nadal drogie rozwiązanie, chyba ze są przeterminowane i nie nadają się już do celów zdrowotnych.
Ważne jest zwrócenie uwagi na stężenie alkoholu.
Aby spełniał właściwości dezynfekujące powinien być w stężeniu pomiędzy 70-80%.
Denaturat - skażony alkohol etylowy wg karty charakterystyki producenta zawiera 70% alkoholu etylowego, nie wymaga rozcieńczania. Należy jednak zachować środki ostrożności jak na etykiecie.
(Nadaje się do dezynfekcji klamek, kontaktów, powierzchni często dotykanych odpornych na składniki denaturatu)
Ja z uwagi, że robię mydła mam zawsze w domu alkohol izopropylowy (tańszy od etylowego), doskonale odtłuszcza i dezynfekuje foremki do mydła.
Ten tajemniczy alkohol to główny składnik denaturalu.
Mój denatural ma stężenie 90% alkoholu izopropylowego i 500 ml objętości (400g wagi - to dla ciekawskich).
Aby uzyskać środek dezynfekujący na bazie denaturalu, który nie wysuszy przy okazji dłoni (popękana skóra to otwarte wrota do zakażeń) należy przygotować:
- denatural 500ml
- woda destylowana - 67 ml
- gliceryna - 27 ml
- olejek z drzewka herbacianego - 2,5 ml
- olejek eukaliptusowy - 2,5 ml
- buteleczki z atomizerem
Wszystko dokładnie wymieszać, przelać do buteleczek z atomizerem i gotowe.
Oczywiście używanie tego płynu nie zwalnia nikogo do rezygnacji z mycia rąk i zachowania ostrożności.
Przeczytaj dokładnie etykietę i uwagi producenta poszczególnych składników używanych do sporządzenia płynu.
Przepis zaczerpnięty z receptur doktora Henryka Różańskiego źródło polecam przeczytać w całości i używać przepisów.
29.03.2020
30.11.2016
Eko-kobieta roku 2016 - podziękowania za wsparcie :)
We wrześniu 2016 r. zostałam nominowana do plebiscytu na Eko-kobietę 2016 r.
Już sama nominacja była dla mnie ogromnym zaszczytem, że jako 1 z 5 mogłam reprezentować moje miasto w plebiscycie.
Moi znajomi bliscy i dalsi okazywali mi wiele serdecznosci, głosowali i życzyli wygranej.
To wszystko było niezwykle sypatyczne i dało mi wiele radości.
Ostatecznie okazało się, że zdobyłam 15 miejsce w całym plebiscycie a 1-sze w moim mieście :)
18 listopada w Hali sportowej w Jastrzębiu-Zdroju odbyła się gala, na której otrzymałyśmy statutetki i sympatyczne eko-nagrody.
Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, dzięki Wam przeżyłam niezapomniane chwile :)
fot zapożyczona z http://www.tujastrzebie.pl/fotogaleria,gala-eko-kobieta-w-jastrzebiu-zdroju,fot13-7-1540-23.html
Już sama nominacja była dla mnie ogromnym zaszczytem, że jako 1 z 5 mogłam reprezentować moje miasto w plebiscycie.
Moi znajomi bliscy i dalsi okazywali mi wiele serdecznosci, głosowali i życzyli wygranej.
To wszystko było niezwykle sypatyczne i dało mi wiele radości.
Ostatecznie okazało się, że zdobyłam 15 miejsce w całym plebiscycie a 1-sze w moim mieście :)
18 listopada w Hali sportowej w Jastrzębiu-Zdroju odbyła się gala, na której otrzymałyśmy statutetki i sympatyczne eko-nagrody.
Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, dzięki Wam przeżyłam niezapomniane chwile :)
fot zapożyczona z http://www.tujastrzebie.pl/fotogaleria,gala-eko-kobieta-w-jastrzebiu-zdroju,fot13-7-1540-23.html
8.09.2016
Warsztaty fermentacyjne : ocet, kombucha, kiszone warzywa, czyli probiotyczne przetwory.
Zapraszam na warsztaty, na których opowiem o procesach fermentacyjnych:
tlenowych i beztlenowych, czyli jak wykorzystać drożdże i bakterie do przetwarzania, konserwacji i produkcji probiotycznych produktów z owoców, warzyw i ziół. Oraz dlaczego to takie ważne. Do czego te octy wykorzystać w kuchni, dla zdrowia i urody.
Podczas warsztatów będzie degustacja kiszonek warzywnych, kiszonego soku buraczanego, octów owocowych, pogromcy grypowego, fermentowanych „herbatek”, średniowiecznego napoju izotonicznego i kwasu chlebowego.
Nauczę Was jak samodzielnie zrobić :
- ocet
- kwas chlebowy
- kiszonki warzywne
- fermentowane zioła
Kiedy już poznacie tajemnice jak powstają ww produkty. Samodzielnie wykonacie :
-„pogromce grypy”, czyli naturalny antybiotyk na sezon jesień/zima
- fermentację roślin na domową „herbatkę”
- ocet owocowy – każdy dostanie matkę octową (kultury bakterii, które zapewniają pomyślną produkcję domowego octu)
Każdy uczestnik warsztatów wyniesie z warsztatów:
- bezcenną wiedzę,
- 500 ml „pogromcy grypy”
- porcje fermentowanych roślin
- 500 ml nastawu na ocet owocowy
Prowadzący: Agnieszka Krok
Data:08.09.2016r.
tlenowych i beztlenowych, czyli jak wykorzystać drożdże i bakterie do przetwarzania, konserwacji i produkcji probiotycznych produktów z owoców, warzyw i ziół. Oraz dlaczego to takie ważne. Do czego te octy wykorzystać w kuchni, dla zdrowia i urody.
Podczas warsztatów będzie degustacja kiszonek warzywnych, kiszonego soku buraczanego, octów owocowych, pogromcy grypowego, fermentowanych „herbatek”, średniowiecznego napoju izotonicznego i kwasu chlebowego.
Nauczę Was jak samodzielnie zrobić :
- ocet
- kwas chlebowy
- kiszonki warzywne
- fermentowane zioła
Kiedy już poznacie tajemnice jak powstają ww produkty. Samodzielnie wykonacie :
-„pogromce grypy”, czyli naturalny antybiotyk na sezon jesień/zima
- fermentację roślin na domową „herbatkę”
- ocet owocowy – każdy dostanie matkę octową (kultury bakterii, które zapewniają pomyślną produkcję domowego octu)
Każdy uczestnik warsztatów wyniesie z warsztatów:
- bezcenną wiedzę,
- 500 ml „pogromcy grypy”
- porcje fermentowanych roślin
- 500 ml nastawu na ocet owocowy
Prowadzący: Agnieszka Krok
Data:08.09.2016r.
19.05.2016
Acmella oleracea - ZIOŁOWY BOTOX - roślina od bólu zęba
Rok temu dostałam od znajomego zielarza nasiona rzadkich roślin zielarskich a wśród nich nasionka z opisem Acmella oleracea.
Nasionka dość szybko wykiełkowały a ja niewiele wiedziałam o jej właściwościach. W sumie kojarzyłam ją z rośliną od bólu zęba, oraz że Indianie podają listki także niemowlakom podczas ząbkowania, dla uśmieżenia bólu.
Napotkałam też wzmianka o wykorzystaniu roslinki do walki ze zmarszczkami i to o sile zbliżonej do botoksu, ale bez efektów ubocznych.
Po 15 maja wysadziłam delikatne siewki do ogródka. Wszystkie dobrze sie przyjęły i ładnie rosły.
Spróbowałam pierwszy listek i moje wrażenie to... wspomnienie proszku, który po wsypaniu do buzi zaczynał strzelać :). Było to bardzo delikatne uczucie.
Dopiero kiedy zjadłam pączek kwiatowy odczułam zdecydowane działanie spilantolu, pojawiło się jeszcze większe uczucie mrowienia, ślinotoku i po chwili delikatne odrętwienie(znieczulenie). Odczucie trwa kilka minut i mija.
Pączki kwiatowe i kwiaty potrafią bardzo silnie działać o czym przekonałam się jesienią, kiedy bolało mnie gardło i chciałam skorzystać z antyseptycznych i znieczulajacych właściwosci spilantolu metabolizowanego przez Acmella oleracea. Nie polecam zjadać dużych kwiatów ! Ślinotok był już całkiem spory a znieczulenie nie pozwoliło w pełni kontrolować przełykania. Na szczęście wszystko dobrze sie skończyło, ale dostałam nauczkę aby obchodzić się z Acmellą rozsądnie.
Sadzonki które miałam wytworzyły dość duzo zielonej masy i pączków kwiatowych które pojawiają się aż do przymrozków a roślina jednocześnie wytwarza nasiona.
Działanie zewnętrzne listków i kwiatków takze jest odczuwalne, wyczuwa się mrowienie i rozlużnienie mięśni po nałożeniu roztartego świeżego ziela.
Wiedziałam, że Acmella to roślina jednoroczna i nie przetrwa mrozów robiłam wyciągi na bazie:
- alkoholu etylowego
- wody
- gliceryny
- oleju
- octu
Kilka gałązek ususzyłam.
Od kilku lat uczę sie o własciwościach leczniczych, kosmetycznych roślin i wiem jak ważny jest dobór rozpuszczalnika aby pożądane składniki przeniknęły do rozpuszczalnika.
Byłam mile zaskoczona, kiedy okazało się, że spilantol przechodzi do wszystkich rozpuszczalników i pozostaje w suszu.
Wyciai były robione na zimno, nie potrafie sobie jednak przypomnieć jak było z naparami.
Ważna jest też informacja, że roślina jest bezpieczna przy zjadaniu na surowo i ma zastosowanie kulinarne.
Bardzo polubiłam tę roślinkę, zebrałam wszystkie nasionka jakie wytworzyła W tym roku zrobiłam próbę kiełkowania i po 72 godzinach okazało się, że praktycznie 100% nasion wykiełkowało !
Niestety rośliny wniesione na zimę do domu nie przetrwały zimy. Ale mam nasionka :)
Z ekstraktów zrobiłam tonik przeciwzmarszkowy, krem i piankę do mycia twarzy.
Polecam uprawę ziołowego botoksu a zarazem roslinki od bólu zęba w ogródkach lub doniczkach na balkonie.
Szczegółowy opis i wyniki badań mozecie też znaleźć w czasopiśmie naukowym "Herbalism" Nr 1.
Nasiona acmelli będę miała na zlocie zielarskim, kto jedzie ten wie o czym mówię. Jak cos zostanie mogę podzielic się z chetnymi ;). Wracam 29 maja. Można później o nasiona pytać.
Nasionka dość szybko wykiełkowały a ja niewiele wiedziałam o jej właściwościach. W sumie kojarzyłam ją z rośliną od bólu zęba, oraz że Indianie podają listki także niemowlakom podczas ząbkowania, dla uśmieżenia bólu.
Napotkałam też wzmianka o wykorzystaniu roslinki do walki ze zmarszczkami i to o sile zbliżonej do botoksu, ale bez efektów ubocznych.
Po 15 maja wysadziłam delikatne siewki do ogródka. Wszystkie dobrze sie przyjęły i ładnie rosły.
Spróbowałam pierwszy listek i moje wrażenie to... wspomnienie proszku, który po wsypaniu do buzi zaczynał strzelać :). Było to bardzo delikatne uczucie.
Dopiero kiedy zjadłam pączek kwiatowy odczułam zdecydowane działanie spilantolu, pojawiło się jeszcze większe uczucie mrowienia, ślinotoku i po chwili delikatne odrętwienie(znieczulenie). Odczucie trwa kilka minut i mija.
Pączki kwiatowe i kwiaty potrafią bardzo silnie działać o czym przekonałam się jesienią, kiedy bolało mnie gardło i chciałam skorzystać z antyseptycznych i znieczulajacych właściwosci spilantolu metabolizowanego przez Acmella oleracea. Nie polecam zjadać dużych kwiatów ! Ślinotok był już całkiem spory a znieczulenie nie pozwoliło w pełni kontrolować przełykania. Na szczęście wszystko dobrze sie skończyło, ale dostałam nauczkę aby obchodzić się z Acmellą rozsądnie.
Sadzonki które miałam wytworzyły dość duzo zielonej masy i pączków kwiatowych które pojawiają się aż do przymrozków a roślina jednocześnie wytwarza nasiona.
Działanie zewnętrzne listków i kwiatków takze jest odczuwalne, wyczuwa się mrowienie i rozlużnienie mięśni po nałożeniu roztartego świeżego ziela.
Wiedziałam, że Acmella to roślina jednoroczna i nie przetrwa mrozów robiłam wyciągi na bazie:
- alkoholu etylowego
- wody
- gliceryny
- oleju
- octu
Kilka gałązek ususzyłam.
Od kilku lat uczę sie o własciwościach leczniczych, kosmetycznych roślin i wiem jak ważny jest dobór rozpuszczalnika aby pożądane składniki przeniknęły do rozpuszczalnika.
Byłam mile zaskoczona, kiedy okazało się, że spilantol przechodzi do wszystkich rozpuszczalników i pozostaje w suszu.
Wyciai były robione na zimno, nie potrafie sobie jednak przypomnieć jak było z naparami.
Ważna jest też informacja, że roślina jest bezpieczna przy zjadaniu na surowo i ma zastosowanie kulinarne.
Bardzo polubiłam tę roślinkę, zebrałam wszystkie nasionka jakie wytworzyła W tym roku zrobiłam próbę kiełkowania i po 72 godzinach okazało się, że praktycznie 100% nasion wykiełkowało !
Niestety rośliny wniesione na zimę do domu nie przetrwały zimy. Ale mam nasionka :)
Z ekstraktów zrobiłam tonik przeciwzmarszkowy, krem i piankę do mycia twarzy.
Polecam uprawę ziołowego botoksu a zarazem roslinki od bólu zęba w ogródkach lub doniczkach na balkonie.
Szczegółowy opis i wyniki badań mozecie też znaleźć w czasopiśmie naukowym "Herbalism" Nr 1.
Nasiona acmelli będę miała na zlocie zielarskim, kto jedzie ten wie o czym mówię. Jak cos zostanie mogę podzielic się z chetnymi ;). Wracam 29 maja. Można później o nasiona pytać.
11.03.2016
Mydło do prania
Po mydle do ciała, piance do rąk i szamponie do włosów przyszła pora na mydło do prania.
Tak mydło świetnie nadaje się do prania, zwłaszcza lekko zabrudzonych rzeczy.
Płatki mydlane były przez pokolenia używane do prania niemowlęcej bielizny i pieluszek.
Ścierki i pościel była gotowana w płatkach mydlanych.
W każdym domu była paczka z płatkami mydlanymi.
Co się nagle stało, że zniknęły z użycia?
Reklamy proszków do prania które prześcigały się w odcieniach bieli i odplamianiu ketchupu, wina, krwi i trawy razem wziętych.
Za tym wyścigiem niestety nie idzie w parze skład ani cena.
Mydło do prania robimy identycznie jak to do mycia ciała. Różnica jest jedynie w składzie tłuszczy i procencie niezmydlonych tłuszczy - to do prania 0%.
Tłuszcze wybieramy te najtańsze, co mamy pod ręką.
Do 7 kg pralki (standardowe są na 3,5 kg ubrań) wystarczy garść utartego mydła.
Na początku rozpuszczałam w wodzie, ale to nie jest potrzebne.
Przy praniu białych rzeczy czasami dosypuję sodę lub boraks albo nawet sodę i boraks 2 łyżki łącznie).
Jak widać pieni się obficie, zwłaszcza kiedy pralka nie jest wypełniona dostatecznie, dlatego trzeba umiejętnie dozować płatki aby nie zepsuć pompy.
Zazwyczaj nie pieni się tak bardzo bo pralka jest wypełniona ubraniami.
W przypadku plam przed praniem dobrze potrzeć je mokrym mydłem i szczoteczką. Dodatek oleju kokosowego do składu mydła zapewnia dodatkowe odplamianie.
22.02.2016
Mapa Polski - strefy klimatyczne - mrozoodporność roślin.
Planując wiosenne nasadzenia roślin wieloletnich warto sprawdzić w jakiej strefie klimatycznej znajduje się ogród/sad/pole.
Coraz więcej gatunków drzew, krzewów, warzyw, owoców i kwiatów mamy do wyboru.
Kolorowe zdjęcia i barwne opisy zachęcają do kupna nasion lub gotowych sadzonek.
Nie wszystkie jednak rośliny zniosą klimat jaki jest w naszej strefie klimatycznej.
Rośliny jednoroczne, wiadomo - wysadzamy przeważnie po 15 maja i cieszymy się nimi aż do mrozu. Później wnosimy do piwnicy, na parapet okienny lub zbieramy nasiona na nowy zasiew w kolejnym roku.
Strefy klimatyczne inaczej mrozoodporności maja znaczenie kiedy planujemy posadzić roślinę wieloletnią.
Dlatego warto sprawdzić w jakiej strefie znajduje się Twój kawałek ziemi.
Tutaj jest pomocna mapka wskazująca jakich temperatur możesz się spodziewać zimą.
Teraz przy zakupie roślin wystarczy sprawdzić czy roślina jest w stanie przetrwać w takiej temperaturze, czy raczej trzeba zrezygnować z zakupu.
Berberys i żywotnik (tuja) znoszą bardzo dobrze niskie temperatury i pasują do każdej strefy klimatycznej w naszym kraju.
Coraz więcej gatunków drzew, krzewów, warzyw, owoców i kwiatów mamy do wyboru.
Kolorowe zdjęcia i barwne opisy zachęcają do kupna nasion lub gotowych sadzonek.
Nie wszystkie jednak rośliny zniosą klimat jaki jest w naszej strefie klimatycznej.
Rośliny jednoroczne, wiadomo - wysadzamy przeważnie po 15 maja i cieszymy się nimi aż do mrozu. Później wnosimy do piwnicy, na parapet okienny lub zbieramy nasiona na nowy zasiew w kolejnym roku.
Strefy klimatyczne inaczej mrozoodporności maja znaczenie kiedy planujemy posadzić roślinę wieloletnią.
Dlatego warto sprawdzić w jakiej strefie znajduje się Twój kawałek ziemi.
Tutaj jest pomocna mapka wskazująca jakich temperatur możesz się spodziewać zimą.
Teraz przy zakupie roślin wystarczy sprawdzić czy roślina jest w stanie przetrwać w takiej temperaturze, czy raczej trzeba zrezygnować z zakupu.
Berberys i żywotnik (tuja) znoszą bardzo dobrze niskie temperatury i pasują do każdej strefy klimatycznej w naszym kraju.
21.02.2016
Warsztaty ceramiczno - mydlane. - Śląsk
Zapraszam na praktyczne warsztaty.
Jak z kawałka gliny zrobić artystyczną ceramikę użytkową np. mydelniczka, pojemniczek na biżuterię.
Oraz jak oleje (z oliwek, pestek winogron, kokosa) i masła (shea, kakao) zamienić w pielęgnującą kostę mydła bez zbędnych dodatków syntetycznych, które powodują alergie, wysypki i podrażnienia skóry.
Na warsztatach, zapoznasz się z technologią wyrobu ceramiki.
Każdy uczestnik pod okiem artystki Joanny Wolfarth wykona mydelniczkę lub inny przedmiot ceramiczny dopasowany do wystroju swojej łazienki (jak na zdjęciu wydarzenia).
Natomiast w drugiej części warsztatów pokażę Wam jak zrobić naturalne mydło pielęgnujące, bez syntetycznych spieniaczy, parabenów, barwników i sztucznych zapachów.
Wytłumaczę krok po kroku jak skomponować własną recepturę(obsługa programu kalkulatro mydlany) i wykonać mydło, które myje, pielęgnuje a nawet leczy skórę. Będę używać produktów najwyższej jakości (masło shea, oliwę z oliwek, olej kokosowy, olej z pestek winogron, masło kakaowe, olej rycynowy, maceraty ziołowe i naturalne olejki eteryczne).
Wychodząc z warsztatów wyniesiesz wiedzę: jak używać kalkulatora mydlanego, jak zrobić naturalne mydło w swoim domu oraz jak powstają ceramiczne przedmioty użytkowe i ozdobne.
Poza wiedzą dostaniesz:
- 2 szt (po 50 g) gotowych mydełek własnoręcznie ozdobionych podczas warsztatów
- ceramika po wypaleniu i pomalowaniu zostanie przesłana pod wskazany adres (dodatkowa opłata 10 zł) lub gotowa do osobistego odbioru w ciągu 10 dni.
Koszt warsztatów : 80 zł/osobę
Termin: 27 luty 2016 r. godz. 16:00
Ilość miejsc : 7 (wymagana rezerwacja)
Kontakt: aga.krok@gmail.com
Miejsce: Pracownia Ceramiczno-Artystyczna Wolf-Art ul.Wrzosowa 8A Jastrzębie Zdrój
http://wolf-art.pl/
Jak z kawałka gliny zrobić artystyczną ceramikę użytkową np. mydelniczka, pojemniczek na biżuterię.
Oraz jak oleje (z oliwek, pestek winogron, kokosa) i masła (shea, kakao) zamienić w pielęgnującą kostę mydła bez zbędnych dodatków syntetycznych, które powodują alergie, wysypki i podrażnienia skóry.
Na warsztatach, zapoznasz się z technologią wyrobu ceramiki.
Każdy uczestnik pod okiem artystki Joanny Wolfarth wykona mydelniczkę lub inny przedmiot ceramiczny dopasowany do wystroju swojej łazienki (jak na zdjęciu wydarzenia).
Natomiast w drugiej części warsztatów pokażę Wam jak zrobić naturalne mydło pielęgnujące, bez syntetycznych spieniaczy, parabenów, barwników i sztucznych zapachów.
Wytłumaczę krok po kroku jak skomponować własną recepturę(obsługa programu kalkulatro mydlany) i wykonać mydło, które myje, pielęgnuje a nawet leczy skórę. Będę używać produktów najwyższej jakości (masło shea, oliwę z oliwek, olej kokosowy, olej z pestek winogron, masło kakaowe, olej rycynowy, maceraty ziołowe i naturalne olejki eteryczne).
Wychodząc z warsztatów wyniesiesz wiedzę: jak używać kalkulatora mydlanego, jak zrobić naturalne mydło w swoim domu oraz jak powstają ceramiczne przedmioty użytkowe i ozdobne.
Poza wiedzą dostaniesz:
- 2 szt (po 50 g) gotowych mydełek własnoręcznie ozdobionych podczas warsztatów
- ceramika po wypaleniu i pomalowaniu zostanie przesłana pod wskazany adres (dodatkowa opłata 10 zł) lub gotowa do osobistego odbioru w ciągu 10 dni.
Koszt warsztatów : 80 zł/osobę
Termin: 27 luty 2016 r. godz. 16:00
Ilość miejsc : 7 (wymagana rezerwacja)
Kontakt: aga.krok@gmail.com
Miejsce: Pracownia Ceramiczno-Artystyczna Wolf-Art ul.Wrzosowa 8A Jastrzębie Zdrój
http://wolf-art.pl/
15.02.2016
Floroterapia - leczenie kwiatami - Kanna, paciorecznik
O Floroterapii pisałam już wcześniej przy okazji artykułu o forsycji.
Tym razem przybliżę kwiat paciorecznika inaczej kanny,
dość popularny w Polsce, chętnie i często sadzony ze względu
na piękne duże kwiaty w kolorach od białego poprzez łososiowy, róż i głęboka czerwień.
Pewnie niewiele osób spodziewa się, że ma w ogrodzie leczniczą roślinę.
Jej lecznicze właściwości znają mieszkańcy Ameryki, Afryki i Azji. Przeważnie stosowana w chorobach kobiecych, ale także dróg moczowych a nawet nowotworach.
Kłącza kanny indyjskiej zawierają 25% skrobi (ziemniak 20%), oprócz tego kwercytynę, likopen, saponiny, śluzy i alkaloidy.
Ale skoro floroterapia to musi być o kwiatach - zawierają one kwercytynę, likopen, antocyjany.
Wyciągi alkoholowe polecane są przy chorobie wieńcowej,
zaburzeniach krążenia mózgowego, zapaleniu żył, miażdżycy,
chorobach zwyrodnieniowych siatkówki i zaburzeniach krążenia
ocznego. Rozszerzają one naczynia krwionośne, obniżają
podwyższone ciśnienie tętnicze krwi, działają przeciwzakrzepowo,
zapobiegają degeneracji tkanki łącznej właściwej, hamują również
uwalnianie histaminy.
Nalewka
1 część świeżych kwiatów kanny lub suszonych
5 części alkoholu 38-40% lekko zakwaszonego
Wyciąg na winie
1 część świeżych kwiatów kanny lub suszonych
7 części białego wytrawnego wina
W obu przypadkach odstawić na 1-2 tygodni, co kilka dni
wstrząsając. Przechowywać w szczelnie zamkniętym słoju
w ciemnym miejscu.
Dawkowanie:
Nalewka : 2 x dziennie po 10 ml
Wino: 1 x dziennie 50ml
Napar:
3 łyżki świeżych lub suszonych kwiatów zalać 2 szklankami wody
zakwaszonej sokiem z cytryny. Parzyć 30 minut. Pić 3-4 razy
dziennie po 1 szklance.
Wskazania:
choroby alergiczne, skąpomocz, zapalenie nerek i pęcherza
moczowego, cukrzycy, zapaleniu płuc, żołądka i jelit, nieżycie
przewodu pokarmowego, zapaleniu wątroby, przeziębieniu, grypie, stany zapalne jajników, macicy i gruczołu krokowego.
W chorobach gorączkowych łączyć z naparem z lipy, kwiatem
lub owocem bzu czarnego, oraz miodem.
Kwas jabłkowy, cytrynowy i soki zawierające te kwasy wzmacniajądziałanie flawonoidów.
Napar z suszonych kwiatów jest pomocny przy zapaleniu spojówki
i naczyniówki w formie okładów (ciepłe okłady trwające
ok.30 min).
Napar z kwiatów działa także przeciwzapalnie i antyseptycznie
na skórę skłonną do wyprysków.
Na podstawie Porad na Zdrowie nr 31 art. dr H. Różańskiego
11.02.2016
Szampon ziołowy - DIY - zrób to sam.
Niedawno napisałam jak zrobić szampon do włosów podstawowy i z czarnej rzepy.
Domyślam się, że zapach rzepy nie jest do zaakceptowania dla każdego, choć gdybym ja miała łupież lub duży problem z łojotokiem, niedoborem witamin nie zważałabym na zapach, który ulatnia się dość szybko.
Dzisiaj proponuję niemal bezzapachową wersję szamponu równie bogaty w składzie co ten z czarnej rzepy.
Na początek trzeba zgromadzić zioła odpowiednio dobrane do stanu skóry i włosów - na podstawie właściwości ziół. Sporo osób ma zielniki na półce z książkami, a jeśli nie to z pomocą przyjdzie internet :)
Mój ulubiony zestaw do włosów to :
- skrzyp polny (krzemionka regeneruje tkanki, poprawia wygląd skóry i włosów) polecam do włosów suchych, zniszczonych gorącem, farbami, trwałą, bez połysku. W lecie skorzystajcie ze świeżego maceratu: zmielony zalewamy wodą i pozostawiamy na ok 8 godzin.
- korzeń pokrzywy(przeciwdziała łojotokowi, wypadaniu zwłaszcza na tle hormonalnym, odżywia cebulki włosowe) W sezonie korzystamy ze świeżego ziela.
- kłącze tataraku (działanie przeciwłupieżowe, wzmacnia strukturę włosa, poprawia ukrwienie skóry, działa antyseptycznie) Szczególnie mocne działanie wykazuje nalewka tatarakowa.
- liść orzecha włoskiego (likwiduje grzybice, zabarwia siwe włosy - mocny odwar). Nie polecam blondynkom.
Kłącze tataraku, skrzyp i korzeń pokrzywy zalewam 1i1/2 szkl. wody, gotuję 30 min na wolnym ogniu pod przykryciem. Dorzucam liść orzecha, wyłączam kuchenkę i pozostawiam do ostygnięcia.
Po tym czasie przecedzam zioła. Wody jest o wiele mniej niż na początku. Mamy dość silny wywar ziołowy.
Do naczynia wrzucam ok 2 łyżki mydła potasowego - tutaj przepis jak zrobić
i zalewam wywarem ziołowym
Jak się okazało ta ilość wywaru była zbyt mała aby rozpuścić taka ilość mydła potasowego (całość zamieniła się w gęsty żel - zwróćcie uwagę ile piany a nie dodałam żadnego syntetycznego detergentu,
dolewam przegotowanej wody i mieszam cierpliwie
do uzyskania konsystencji szamponu.
W tym miejscu możecie dodać ulubione olejki zapachowe, kóre mogą dodatkowo spotęgować działanie ziół.
Przygotowuję małą ilość na ok. 10 dni. Ponieważ nie używam konserwantów istnieje prawdopodobieństwo, że w takiej ilości wywaru jaką dodałam rozwiną się bakterie lub pleśnie.
Poświęcenie kilka minut na wsypanie ziół do garnuszka i zalanie wodą chyba nie jest zbyt wysoką cenę w skali tygodnia aby mieć piękne i zdrowe włosy.
Oczywiście jest na półkach sklepowych sporo "ziołowych" szamponów w bardzo wysokich cenach, ale patrząc na ich skład utwierdzam się, że jednak zrobię sobie sama ten ekskluzywny szampon ziołowy.
Zapytajcie o ceny szamponów, które będą miały tak wysoki % wyciągu ziołowego i jednocześnie nie zawierały ani jednego dodatku z tabelki dr Różańskiego, do której link podawałam w poprzednich postach.
Bardzo się zdziwiłam kiedy w składzie szamponów "ziołowych" cena ok. 30 zł były m.in. SLS-y
zobaczcie co o tym detergencie (piękna pianka) pisze dr Różański :
Reasumując "nie święci garnki lepią" każdy może zrobić sobie szampon do włosów "szyty na ich miarę" bez niepotrzebnych dodatków.
Na koniec małe spostrzeżenia:
- szampony, które proponuje jak widzicie nie zawierają silikonów do których przyzwyczaili nas producenci. Dają one uczucie śliskości i delikatności, ułatwiają rozczesywanie włosów. Jednocześnie podrażniają skórę i zaostrzają trądzik.
Wystarczy zrobić kwaśną płukankę aby uzyskać podobny efekt bez silikonów.
Włosy mocno zniszczone będą potrzebowały większego udziału niezmydlonych tłuszczy.
Z obserwacji jednak wiem, że bardzo zniszczone włosy zamiast reanimować oblepiaczami, które wnikają przez skórę głowy i działają ogólnie, najlepiej obciąć i więcej ich tak nie traktować.
Domyślam się, że zapach rzepy nie jest do zaakceptowania dla każdego, choć gdybym ja miała łupież lub duży problem z łojotokiem, niedoborem witamin nie zważałabym na zapach, który ulatnia się dość szybko.
Dzisiaj proponuję niemal bezzapachową wersję szamponu równie bogaty w składzie co ten z czarnej rzepy.
Szampon "4 zioła"
Na początek trzeba zgromadzić zioła odpowiednio dobrane do stanu skóry i włosów - na podstawie właściwości ziół. Sporo osób ma zielniki na półce z książkami, a jeśli nie to z pomocą przyjdzie internet :)
Mój ulubiony zestaw do włosów to :
- skrzyp polny (krzemionka regeneruje tkanki, poprawia wygląd skóry i włosów) polecam do włosów suchych, zniszczonych gorącem, farbami, trwałą, bez połysku. W lecie skorzystajcie ze świeżego maceratu: zmielony zalewamy wodą i pozostawiamy na ok 8 godzin.
- korzeń pokrzywy(przeciwdziała łojotokowi, wypadaniu zwłaszcza na tle hormonalnym, odżywia cebulki włosowe) W sezonie korzystamy ze świeżego ziela.
- kłącze tataraku (działanie przeciwłupieżowe, wzmacnia strukturę włosa, poprawia ukrwienie skóry, działa antyseptycznie) Szczególnie mocne działanie wykazuje nalewka tatarakowa.
- liść orzecha włoskiego (likwiduje grzybice, zabarwia siwe włosy - mocny odwar). Nie polecam blondynkom.
Kłącze tataraku, skrzyp i korzeń pokrzywy zalewam 1i1/2 szkl. wody, gotuję 30 min na wolnym ogniu pod przykryciem. Dorzucam liść orzecha, wyłączam kuchenkę i pozostawiam do ostygnięcia.
Po tym czasie przecedzam zioła. Wody jest o wiele mniej niż na początku. Mamy dość silny wywar ziołowy.
Do naczynia wrzucam ok 2 łyżki mydła potasowego - tutaj przepis jak zrobić
i zalewam wywarem ziołowym
Jak się okazało ta ilość wywaru była zbyt mała aby rozpuścić taka ilość mydła potasowego (całość zamieniła się w gęsty żel - zwróćcie uwagę ile piany a nie dodałam żadnego syntetycznego detergentu,
dolewam przegotowanej wody i mieszam cierpliwie
do uzyskania konsystencji szamponu.
W tym miejscu możecie dodać ulubione olejki zapachowe, kóre mogą dodatkowo spotęgować działanie ziół.
Przygotowuję małą ilość na ok. 10 dni. Ponieważ nie używam konserwantów istnieje prawdopodobieństwo, że w takiej ilości wywaru jaką dodałam rozwiną się bakterie lub pleśnie.
Poświęcenie kilka minut na wsypanie ziół do garnuszka i zalanie wodą chyba nie jest zbyt wysoką cenę w skali tygodnia aby mieć piękne i zdrowe włosy.
Oczywiście jest na półkach sklepowych sporo "ziołowych" szamponów w bardzo wysokich cenach, ale patrząc na ich skład utwierdzam się, że jednak zrobię sobie sama ten ekskluzywny szampon ziołowy.
Zapytajcie o ceny szamponów, które będą miały tak wysoki % wyciągu ziołowego i jednocześnie nie zawierały ani jednego dodatku z tabelki dr Różańskiego, do której link podawałam w poprzednich postach.
Bardzo się zdziwiłam kiedy w składzie szamponów "ziołowych" cena ok. 30 zł były m.in. SLS-y
zobaczcie co o tym detergencie (piękna pianka) pisze dr Różański :
"Typowe detergenty syntetyczne, stosowane od dawna w przemyśle do odtłuszczania i mycia urządzeń oraz pomieszczeń. Obecnie są niemal w każdym toniku, balsamie, żelu myjącym, zmywaczu, szamponie i płynie do kąpieli. Powodują przesuszenie skóry, zaburzają wydzielanie łoju i potu, upośledzają czynności gruczołów apokrynowych, podrażniają skórę, wywołują świąd i wypryski. Przyczyniają się do powstawania plam, guzków zapalnych i cyst ropnych (w tym prosaków). Szczególnie szkodliwie działają na skórę dzieci, niemowląt oraz na skórę w okolicach narządów płciowych. Powodują podrażnienie oczu i zapalenie spojówek. W razie dostania się do jamy nosowej, np. podczas mycia powodują nieżyt nosa. Przenikają ze skóry do krwi wywołując działanie ogólne. Ulegają kumulacji w ustroju. Są metabolizowane w wątrobie. Uszkadzają układ nerwowy i układ odpornościowy skóry. Obniżają stężenie estrogenów, mogą wzmagać niekorzystne objawy menopauzy. Wcierane w piersi i narządy płciowe mogą indukować nowotwory i uszkadzać spermatogenezę oraz owogenezę. Uszkadzają osłonki włosów powodując łamliwość i rozdwajanie włosów.SLS i SLES wchodzące w skład kosmetyków mogą być zanieczyszczone rakotwórczymi dioksanami (dioxane).SLS są mutagenami uszkadzającymi materiał genetyczny.Nazwy handlowe składników sugerują, że są to naturalne produkty, a tak nie jest. Nie stosować w czasie laktacji i ciąży."
źródło: http://www.luskiewnik.strefa.pl/acne/toksyny.htm
Czy wiecie, że SLS-y są także w pastach do zębów?
Co z tego, jeżeli szampon jest bez SLS ale z :
Coco-betaine,
Diethanolamine DEA
Dietanolamina
Triethanolamine (TEA) Monoethanolamine (MEA)
Cocomide DEA
Cocamide DEA
które powodują :
"W połączeniu z innymi związkami azotowymi (np. obecnymi także w kosmetykach) tworzą rakotwórcze (kancerogenne) nitrozaminy. Działają drażniąco na błony śluzowe i skórę w pachwinach wywołując pokrzywkę i świąd. Nie stosować w czasie laktacji i ciąży."
źródło: http://www.luskiewnik.strefa.pl/acne/toksyny.htm
Na koniec małe spostrzeżenia:
- szampony, które proponuje jak widzicie nie zawierają silikonów do których przyzwyczaili nas producenci. Dają one uczucie śliskości i delikatności, ułatwiają rozczesywanie włosów. Jednocześnie podrażniają skórę i zaostrzają trądzik.
Wystarczy zrobić kwaśną płukankę aby uzyskać podobny efekt bez silikonów.
Włosy mocno zniszczone będą potrzebowały większego udziału niezmydlonych tłuszczy.
Z obserwacji jednak wiem, że bardzo zniszczone włosy zamiast reanimować oblepiaczami, które wnikają przez skórę głowy i działają ogólnie, najlepiej obciąć i więcej ich tak nie traktować.
3.02.2016
Jak zrobić przeciwłupieżowy szampon do włosów?
Czarna rzepa jest bardzo cennym warzywem a jednocześnie lekarstwem o szerokim spektrum działania. Zwłaszcza jeżeli chodzi o choroby wątroby, dlatego polecam w warzywniaku rozejrzeć się za tym cennym lecz niedocenionym warzywem.
Dzisiaj zatrzymam się nad kosmetycznymi właściwościami i zamiast opisywać posłużę, sie cytatem z bloga mojego wykładowcy dr Henryka Różańskiego
"Sok z czarnej rzepy odkaża skórę, rozjaśnia cerę, hamuje wydzielanie łoju, a zarazem podnosi wilgotność skóry. Hamuje rozwój grzybów i bakterii. Pobudza ukrwienie skóry. Dostarcza komórkom cenne elektrolity i drobnocząsteczkowe organiczne składniki odżywcze. Pobudza gojenie ran."
Jak przeczytaliście wyżej sok z rzepy hamuje rozwój grzybów a to one w dużej mierze są odpowiedzialne na łupież.
Aby pozyskać sok, możemy wrzucić warzywa do sokowirówki lub utrzeć na tartce i wycisnąć.
Z 1 szt średniej rzepy wycisnęłam 100 ml soku.
Uzupełniłam sok wodą do 200 ml. i wrzuciłam jedną perełkę mydła potasowego.
O perełkach przeczytacie tutaj
Kiedy perełka jest juz rozpuszczona przelałam szampon do buteleczki i szampon przeciwłupieżowy, przeciwłojotokowy i odżywczy jest już gotowy :D
Taki szampon najlepiej zużyć w ciągu kilku dni.
Jeżeli macie mało czasu na przygotowywanie szamponu to lepszym rozwiązaniem może być spirytus wg przepisu dr Różańskiego - klik
Ja płuczę włosy octem, więc zalałam utartą rzepę octem jabłkowym i mam 2w1.
Choć nie mam problemu z łupieżem to przyda się moim cebulkom włosowym dodatkowa porcja siarki, którą włosy uwielbiają.
Nie kupuj szamponu przeciwłupieżowego, zrób go sama :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)































